01. styczeń 2019 - 1:00
Poleć na:

SISI - sunia z przetrąconą miednicą, ruchomy cel myśliwego :( | Westy do Adopcji | wtorek, 01. styczeń 2019

Corocznie tysiące psów porzucanych jest z różnych powodów przez swoich właścicieli.
Przeważająca większość porzucana jest na ulicy lub w lesie i włóczą się wtedy po okolicy, próbując znaleźć drogę do domu lub nowe miejsce na ziemi dla siebie.
Ilu ludzi pozbawionych empatii tyle pomysłów na pozbycie się przyjaciela.

Mała Sisi trafiła do lasu.
W jednej chwili straciła miseczkę, miękkie posłanko w ciepłym domu, przyjaciół, którym ufała oraz dłoń , która często czochrała ją za uszkiem.
Życie w lesie było dla malej, bezbronnej suczki walką o przetrwanie. Widywana była wiele razy w okolicach wiejskich domostw, ale głód, skrajne wyczerpanie i pragnienie miłości, powodowało, że mała zbyt ufnie podchodziła do ludzi, a to z kolei często kończyło się kopniakiem lub razem wymierzonym kijem, a często obrzucona kamieniami uciekała z płaczem, z powrotem do lasu.
Kilka tygodni mała ruda dziewczynka błąkała się po okolicy. Ciągle była pełna wiary i nadziei, że życie obsypie ją psim szczęściem i znajdzie raj czyli nowy, kochający ją dom.
Z biegiem czasu oczekiwała coraz mniej, a bardziej skupiła się na przetrwaniu w trudnych warunkach. Uznała, że upragniony raj nie jest w zasięgu jej psich łapek.
Zaczęła unikać ludzi, przemykała cichaczem między drzewami, a widząc grzybiarzy czy myśliwych, chowała się w swojej norce.

Tego feralnego poranka było inaczej... napotkana przez myśliwego nie zdążyła się przed nim skryć, bo jej azyl był za daleko. Uciekając między drzewami, poczuła przeszywający miednicę ból, połączony z hukiem.
Obolała, krwawiąca, resztkami sił dowlokła się do swojego posłania na stercie liści pod gałęziami.
Kilkanaście dni później słysząc w lesie wesołe głosy dzieci i kobiety, wywlokła się na drogę, pozwoliła ludziom podejść do siebie. Była zrezygnowana, a załzawione i zamglone oczka nie przejawiały chęci życia.

Kobieta zabrała Sisi do domu. Brudne, skołtunione futerko, kości, przebijające niemal skórę i ten ułożony, jakby wyrwany, który nawet nie drgnął, był martwy - to obraz Sisi, która trafiła pod nasze skrzydła. Udało nam się znaleźć dla niej dom tymczasowy, który rozpoczął ratowanie naszego rudzielca.
Oczyszczone futerko, wysokoenergetyczna karma, miękkie posłanko, głaskanie, przytulanie i całuski, pozwoliły Sisi otworzyć się na ludzi.
Problemem pozostawał cały czas niewładny ogonek i ogromny ból jaki towarzyszył suni podczas poruszania się. Leki przeciwbólowe troszkę łagodziły cierpienie, ale konieczne stało się szukanie przyczyny bólu

Po wykonaniu prześwietlenia wiemy juz, że maleńka ma uszkodzoną miednicę, a śrut, który ją uszkodził, znajduje się wewnątrz.
Rozpoznanie brzmi: zwichnięcie przednio-górne stawu biodrowego prawego. Obecne dwie śruciny. Brak możliwości nastawienia zwichnięcia. Wskazany zabieg resekcji głowy i szyi kości udowej.
I tutaj pojawia się problem oczywiście finansowy.
Suczka musi przejść jeszcze dodatkowe badania, które razem z tymi już wykonanymi będą kosztowały około 700 zł. Koszt operacji to koszt około 1000 zł, a rehabilitacja, która będzie obowiązkowa po zabiegu to wydatek ok. 1300 złotych.

Kochani, w Was cała nadzieja, że pomożecie nam ratować biedną Sisi, która znalazła swój raj, ale trafiła do niego obolała i ciężko chora.
Pomóżmy małej, rudej suni zacząć wszystko od początku, ale tak, aby merdając ogonkiem nie pamiętała o złej przeszłości.

Błagamy o wsparcie dla Sisi.
Poniżej podajemy nr kont na które można wpłacać grosiki z dopiskiem "SISI"

Fundacja Westy do Adopcji
Dosin 05-140
ul. Owocowa 2

Konto podstawowe Bank BZ WBK:
63 1090 1841 0000 0001 3242 3529
Konto do wpłat zagranicznych w EURO
PL77 1090 1841 0000 0001 3242 3665
Konto do wpłat zagranicznych w $
PL42 1090 1841 0000 0001 3242 3713
Kod BIC (SWIFT) dla Banku BZ WBK to WBKPPLPP
PayPal: