09. luty 2019 - 21:00
Poleć na:

BIRMA - psica bez perspektyw? megapech nie opuszcza pięknej dziewczynki - pojawiły się kłopoty z trzustką | Warsaw, Poland | sobota, 09. luty 2019

Birma to piękna około 8-9-letnia psica w typie onka.
Gdy ją znalazłam była zachudzona, brudna, sierść miała matową, a zęby zażółcone.
W okolicy, w której ją znalazłam dowiadywałam się o nią.
Mieszkała pod schodami domu, który najprawdopodobniej "opiekował się" nią, ale nie wiadomo czy to byli właściciele, bo nigdzie nie pojawiły się żadne ogłoszenia o szukaniu psa.
Według informacji od dziewczyny, która w tamtej okolicy dokarmia bezdomniaki, Birma mieszkała głównie na ulicy lub pod schodami tego domu. Jadła raczej to co ta dziewczyna wystawiła dla bezdomniaków.
Birma z pewnością miała kiedyś dom, przypuszczalnie z dzieckiem lub dziećmi, bo poddaje się dziecięcym pieszczotom kładąc się od razu na plecach i wystawiając brzucho.
Do mnie trafiła jako psie nieszczęście reagujące na "wynocha" lub gorzej, przerażone podniesionym głosem lub gwałtownym gestem niezależnie od tego, że nie było to skierowane do niej. Padała płasko, czołgała się, a potem przewracała na plecy zasłaniając głowę.
Moja przyjaciółka zwróciła uwagę na asymetrię jej twarzy jakby po urazie.
W czasie sterylizacji Birma została obejrzana dokładniej i okazało się, że dostała co najmniej dwa strzały kamieniami w twarz, które obiły jej zęby i lekko zdeformowały lewą stronę twarzy. Rozmowa z dziewczyną-karmicielką potwierdziła podejrzenie urazu, bo owa dziewczyna mówiła o opuchnięciu twarzy i opuchliźnie koło oka. Ponadto Birma ma blizny po punktowych przypaleniach, a blizny po cięciach już znikły.
Na początku nie można było dotknąć jej uszu, bo kłapała zębami i chwytała rękę, ale nie gryzła. Po prostu ją ostrzegawczo przytrzymywała. To samo było, gdy się ją dotknęło nad ogonem. Teraz można już uszy lekko potarmosić, a kuperek poklepać.
Birma broni dostępu do swojego człowieka i tego domu, który dał jej ciepło, dobroć i poczucie bezpieczeństwa - nie chce się tym z nikim dzielić.
Sądzę, że w swoim krótkim życiu doświadczyła wiele zła.
Birma nie jest przypadkiem spektakularnym czy medialnym.
Jej rany na ciele zagoiły się. Niektóre zniknęły, niektóre zostaną na zawsze.
Jej rany na psychice goją się.
Być może na skutek przebytych urazów psychicznych i fizycznych jest typową jedynaczką - chce mieć swojego człowieka o wielkim sercu, żeby mogła odpłacić się tym samym. Chce czuć się bezpieczna, kochana i akceptowana. Czy to tak wiele?
Szukam dla niej domu i cierpliwego, dobrego człowieka.
Ludzie biorą ze schronisk psy, o których nic nie wiedzą. Totolotek. Spokojny - niespokojny? Łagodny - agresywny? Nie wiadomo.

Czy znajdzie się taki człowiek o wielkim sercu, który da jej szansę na normalne życie?
Czy jest gdzieś taki człowiek, który będzie miał odwagę uwierzyć mi - jej tymczasowej opiekunce, że Birma jest wspaniałym psem z wielkim sercem i ogromnymi pokładami psiej miłości, który zasługuje na swój dobry dom, taki na zawsze?
Mam nadzieję, że taki człowiek jest gdzieś blisko, tylko jeszcze nie wie, że Birma na Niego czeka.
Proszę, pomóżcie jej znaleźć Go.
A może to będzie ktoś z Was?

kontakt telefoniczny: 605 05 75 35
kontakt mailowy:

Birma przebywa w domu tymczasowym w Warszawie
stare wydarzenie Birmy