15. styczeń 2019 - 0:00
cala polska
Poleć na:

Maleńka Caramelka z Tajlandii Ma cudowna rodzine!!!! | wtorek, 15. styczeń 2019

Zapowiadaly sie przepiekne wakacje, goraca woda, rafy koralowe, slonce.I pewnie by tak bylo , gdyby rodzina nie zdecydowala sie na przejazdzke na sloniach ( czego jestem ogromnym przeciwnikiem ) w tajlandzkiej dzunglii . Rodzina poszla na przejazdzke a ja z mezem zostalismy na parkingu w dzunglii . Po 5 min pojawilo sie okolo 12 wychudzonych psow. Obraz nedzy I rozpaczy. Pomiedzy nimi malenki szczeniaczek. Brudny, chudy, zarobaczony, infekcja oczu .Na jego kremowej siersci stada pchiel. Najgorsze byly jednak pogryzienia. Pogryziony do krwi na calym ciele .. Jedna z turystek rzucila im kawalek jakiegos placka, maluszek chwycil okruszek I w tym momencie na moich oczach zostal zaatakowany przez innego duzego psa. Nie wytrzymalam. Lzy lecialy same. Powrot do hotelu byl koszmarem. Nie moglam przestac o nim myslec. Osoby opiekujace sie sloniami mowily ze nikt Ich nie karmi , ze to dzikie psy, ale maluszek dal sie glaskac . Nie ma tam wody dla nich i jedzenia , Nie ma nic. Po powrocie do hotelu zaczelam szukac kogos Kto by mu pomogl. Z internetem ciezko w takich miejscach. Znalazlam Centrum pomocy na wyspie Lanta. Zadzwonilam i powiedzialam jak sprawa wyglada . Obiecali mi ze za 2 dni beda w okolicy to go pojada sprawdzic.Centrum nie zajmuje sie wylapywaniem bezdomnych zwierzat. Jest to centrum utrzymujace sie wylacznie z danin turystow a zajmujace sie sterylizacja bezdomnych zwierzat na wyspie Koh Lanta. W ostatnich latach udalo im sie wystwrylizowac 90 procent bezdomnych zwierzat na TEJ wyspie. Centrum takze pomaga w adopcjach zagranicznych psow I kotow. Wiem ZE w przeszlosci jeden KOT I jeden piesek pojechaly do Polski. Po 2 dniach otrzymalam tel od menadzera centrum ze byl tam I maluch tam jest z Matka I innymi psami. Niestety matka Nie obroni malucha bo sama walczy o przetrwanie. Nie wiadomo Ile ich miala ale ten jeden przezyl. Niestety malucha do centrum nie zabrali bo tego nie praktykuja. Ale udalo mi sie zalatwic odrobaczenie I odpchlenie. Zaznaczam ze centrum jest male prowadzone przez prywatna osobe. Maja jeden samochod do dyspozycji, nie ma na Ich wyspie wetwrynarza I lekow . Okazalo sie ze maluch nie ma 6 miesiecy ale ok 4. Menadzer obiecal ze sprawdzi jego kondycje Za 2 tyg, jak beda w okolicy . To jest ok 5 godzin od centrum. Trzeba zmienic 2 promy . Maluszka nazwalismy Karmelek . Moim marzeniem jest zabranie go do Polski I znalezienie mu kochajacej rodziny. Maluch nie ma szans przetrwania. Potrzebuje natychmiastowego leczenia a to graniczy z cudem . Negocjacje trwaja, robie co moge.