31. styczeń 2021 - 16:30
Warszawa-Garwolin
Poleć na:

Kontynuacja wydarzenia Lusi z lasu | niedziela, 31. styczeń 2021

To jest kontynuacja wydarzenia Lusi z lasu. Poprzednie wydarzenie Lusi straciło ważność i musiałam zrobić jej nowe. Postaramy się z Halinką uzupełnić je zdjęciami z poprzedniego wydarzenia.

Podaję link do starego wydarzenia:
___________________________________________________

VIII.2016. Jadąc trzy tygodnie temu z Warszawy do Lublina, z lasu w okolicach Garwolina, wyszedł duży, piękny, ale bardzo chudy pies. Serce mi drgnęło. O niczym innym już tego dnia nie mogłam myśleć - tylko o nim. Kupiłam karmę, wodę i miskę, aby w razie czego zostawić w lesie. Tak prawdę mówiąc miałam nadzieję, że psiak był ze swoim właścicielem w lesie na grzybach. Prawda okazała się jednak brutalna. Spotkałam go w drodze powrotnej, w tym samym miejscu (tuż przy trasie szybkiego ruchu).
Pies mieszka w lesie, choć nie wiem dokładnie gdzie. Z relacji napotkanych ludzi, przebywa tam od około miesiąca.
Zaczęłam więc organizować pomoc. Co dwa-trzy dni jeżdżę tam zostawiać karmę. Mam 40 km w jedną stronę. Pracę kończę o 17.00, więc najwcześniej mogę tam dotrzeć na 18.00. Wtedy jest już ciemno. W sobotę i niedzielę spędzam w lesie po 3-4 godziny. Niestety nie mogłam nawiązać bezpośredniego kontaktu z psem. Nie reaguje na żadne przywołania. Jest bardzo bardzo płochliwy. Jak przyjeżdżam stoi głodny za drzewami i patrzy na drogę. Kiedy podjeżdżam samochodem zaraz się oddala w głąb lasu. Bywają też i takie dni, że nie widuję go wcale. Zostawiam wówczas karmę i odjeżdżam.
Piesek ma obrożę, więc albo komuś zginął, ale czemu byłby stale w tym jednym miejscu - w lesie. Najprawdopodobniej został tam zostawiony przez kolejnego "superwłaściciela".
Ludzie!!! Co się z wami dzieje??? Nikt, tak jak pies nie będzie bardziej wam oddany. Nikt, tak jak pies nie będzie cieszył się z waszego widoku. Nikt, jak pies nie będzie was kochał nad życie. Mąż lub żona was opuści, dzieci was opuszczą, a pies zostanie - wierny do końca.
Gdyby zgłosił się ktoś chętny do pomocy z okolic Garwolina łatwiej byłoby go oswoić i złapać. Im więcej ludzi, tym większa możliwość pomocy temu stworzeniu. Cóż on zawinił - kochał.
Były już dwie profesjonalne próby złapania psa. Niestety jest bardzo ostrożny. Nie dał się zwabić do klatki z jedzeniem. Jest to jednak jedyny sposób na wywiezienie stamtąd psa. Bardzo ruchliwa ulica uniemożliwia podanie psu środka nasennego.
Czuję się odpowiedzialna za niego, ale proszę pomóżcie mi. Bardzo chcę mu pomóc :(