01. luty 2019 - 19:00
Poleć na:

Cezar - czy nowe imię oznacza dla niego nowe życie? | Poland | piątek, 01. luty 2019

Historia skomplikowana, jak życie tego owczarka. Na posesję starszej kobiety, przybłąkał się owczarek niemiecki. Kobieta wezwała policję aby zabrała i zabezpieczyła psa. Policjant poprosił o przetrzymanie psa lokalną "zwierzolubkę" - Kasię, emerytkę, która już ma pod swoją opieką osiem psów i trzy koty - wszystkie z podobnych "akcji". Owczarek miał zostać u Kasi do czasu znalezienia prawnych opiekunów. Wybór był taki albo buda w kojcu u Kasi albo Radysy. Kasia nie potrafiła odmówić pomocy, zabrała psa do siebie na "tymczas" i rozpoczęłyśmy poszukiwania opiekunów. I tu życie napisało scenariusz, którego nikt nie przewidział. Na ogłoszenie na FB odpowiedziała kobieta, która podała namiary na właścicielkę. Okazała się nią być sąsiadka kobiety, u której pojawił się pies. Pytana początkowo nie przyznała się do niego ale "przyciśnięta" przez Kasię przyznała, że przyjęła go od swojej wnuczki, która chciała się go pozbyć. Posesja właścicielki jest okazała, pani nie wygląda na biedną, na terenie inne psy, w odróżnieniu od "naszego" - w całkiem dobrej kondycji. Pani nie była zainteresowana odbiorem psa, pisemnie zrzekła się go na rzecz Kasi. Pies nie ma książeczki zdrowia, nie wiadomo czy i kiedy był szczepiony, na głowie ma coś, co trudno nazwać - nie krwawi ale to żywy ślad po jakimś urazie, pysk opuchnięty, oczy zaropiałe. Należy przypuszczać, że nic dobrego nie spotkało tego psa :( Podobno ma ok. 5 lat. Pani nie wiedziała nawet, jak pies ma na imię. Dostał więc od Kasi nowe imię - Cezar i miejmy nadzieję, też nowe, lepsze życie.
Pojechałyśmy w sobotę do Kasi, żeby go poznać. Wspaniały owczarek, o mocnej budowie, z całą swoją typową "owczarkowatością": lgnie do człowieka, uwielbia pieszczoty, jest posłuszny, energiczny i...... piękny. Zawiozłyśmy słomę do budy i trochę jedzenia.
Głową psa już zajął się lekarz, czekamy na wyniki badań. Koszty leczenia i utrzymanie psa są ponad siły i możliwości Kasi ale zdajemy sobie sprawę, że niewyleczony ma niewielkie szanse na znalezienie nowego domu. Dlatego plan jest taki, żeby go wykurować i jak najszybciej znaleźć mu nowy dom. Ponieważ Cezar pod względem charakteru jest bezproblemowy to mamy nadzieję, że z Waszą pomocą nam się uda.
Bardzo prosimy o udostępnianie wydarzenia i wsparcie finansowe, pokażmy Kasi, że zwierzoluby a szczególnie owczarkarze nie zawiodą i nie zostawią Jej samej z kosztami leczenia.
Gdyby ktoś z Was zechciał wpłacić choć niewielką kwotę to niezawodna Skarpeta Owczarkowa użyczyła Cezarowi swojego konta:
SMON ul. Chałubińskiego 22/83 80-807 Gdańsk Numer konta: 89 2490 0005 0000 4500 1264 5830 tytuł przelewu: CEGIEŁKA NA OWCZARKI – CEZAR